Listy do Świętego Mikołaja

 

 

 Program Pierwszy Polskiego Radia. Data: 2011-12-05 20:37:55

http://www.polskieradio.pl/7/15/Artykul/493501,I-Ty-zostan-Swietym-Mikolajem-

 "LIST DO ŚWIĘTEGO MIKOŁAJA" Data: 2011-12-04 19:04:45

Dobry, Święty Mikołaju,
Przyjedź do naszego kraju.
W dużych saniach z prezentami,
Ciemną nocą pod gwiazdami. 
Przywieź dzieciom moc słodyczy,
Kotka w koszu, psa na smyczy.
Boże drzewka, dary lasu,
Włosy anielskie z atłasu. 
A mnie przynieś wór zabawek,
Dzban poziomek i truskawek.
Mamie szalik, tacie czapkę,
Bombonierkę na dokładkę. 
Babci kompa. Nie do wiary!
Zaś dziadkowi okulary.
Siostrze lalkę, klarnet bratu,
Niechaj bedzie do wiwatu. 
Usiądziemy przy kominku
Wśród cudownych upominków.
Zjemy ciasto z białą kawą,
Pocieszymy się zabawą. 

Autor: Regina N. (Mieszkam w Rzeszowie, mam 59 lat. Miło pozdrawiam, Regina N. W Realu marzę o kompie z oprogramowaniem Word, dlatego umieściłam w wierszyku moje życzenie. List dedykuję wszystkim, którzy wierzą w Świętego Mikołaja.)

 BAJKA- POMOC DLA RUDOLFA Data: 2011-11-28 23:01:51

    POMOC DLA RUDOLFA


    Pewnego zimnego poranka Amelia wyszła zobaczyć, jak pięknie jest na dworze. Ubrała się cieplutko i prędko wyleciała. Na zewnątrz zobaczyła cudowny widok! Przez cała noc padał śnieg i pokrył wszystko białą-puszystą kołderką.
    Pomyślała, że odwiedzi swojego starszego przyjaciela, który mieszka prawie w samym środku lasu. Biegnąc, skacząc po drodze, śpiewała, była radosna i słuchała śpiewu ptaków, roznoszące się po całym lesie. Nagle usłyszała czyjś płacz. Podbiegając za głosem zza drzew, zobaczyła leżącą w śniegu postać zwierzęcia, była ostrożna, bo wiedziała że do dzikich zwierząt nie wolno gwałtownie podchodzić ani dotykać. Tak więc podchodziła po cichutku i zobaczyła, ze jest to renifer, zraniony w kopyta. Zdjęła kurteczkę, okryła reniferka i mruknęła do niego, żeby się nie ruszał, a ona poleci po pomoc. Szybkim truchtem pobiegła do domku przyjaciela, opowiedziała, co się zdarzyło i zaraz ruszyli z pomocą renifrowi.
    Leżał on w tym samym miejscu, ale działo się tam coś dziwnego, nad nim prószył dziwny, świecący pył, po którym renifer obudził się. Przyjaciel z dziewczynką zabrali go do stajni i tam dokładnie opatrzyli rany na kopytach. Zlatujący pył znowu się pojawił, a po chwili nos renifera zrobił się czerwony i świecił. Amelia od razu powiedziała, że to musi być Rudolf, pomocnik Świętego Mikołaja. Rudolf, bo naprawdę nim był, pokiwał głową i powiedział, że musi koniecznie wrócić do Mikołaja, aby rozwieźć jutro wszystkie prezenty dla grzecznych dzieci, ale nie wie, gdzie jest miejsce, w którym zawsze lądują.
    Przyjaciel dziewczynki, nie wiedział co powiedzieć i jak on może pomóc prawdziwemu Rudolfowi. Amelka jednak miała dobry pomysł i powiedziała:
Mój dziadek często opowiadał mi o magicznej górze, z której Mikołaj rusza ku niebu. Pójdźmy do niego, wszystko nam powie.
Rudolf wziął dziewczynkę na grzbiet i powiedział, że ma się mocno trzymać.
Amelka odparła:
Dobrze, Rudolfie ruszamy prędko, wskaże Ci drogę do mojego domku.
Dziewczynka przytuliła Rudolfa i pobiegli do domu, w którym mieszka wraz z rodzicami i dziadkiem.
    Przed chatką zawołała głośno:
Dziadku, dziadku chodź Rudolf tu jest! Musisz mu pomóc dotrzeć do domu, bo ty wiesz gdzie jest ta góra, co Mikołaj z niej wraca do siebie.
Dziadek, widząc, że Amelka mówi prawdę o Rudolfie, a sam trochę nie wierzył w opowieści o górze Mikołaja, teraz miał pewność, że opowiadanie te jest prawdziwe.
Znalazł więc tą księgę i wyszukał mapy, która ma prowadzić do tego miejsca.
    Zbiegł szybko ze schodów, pokazał mapę Rudolfowi, który sam nie dotarłby na miejsce. Z garażu wyjęli duże sanie. Służyły one zawsze do przejażdżki w zimę z zaprzężonymi końmi. Tym razem zaprzężony w nie był Rudolf.
    W czasie podróży zaczął bardzo sypać śnieg i zarwał się ogromny wiatr, co utrudniało prowadzenie Rudolfa, lecz Rudolf będąc magicznym reniferem z sani, zrobił wóz z zakrytym dachem tak, aby dziewczynka z dziadkiem byli bezpieczni.
    Pędzące sanie w końcu dotarły do miejsca. Tam Rudolf już mógł w pełni używać swej magii, jaką było np. latanie. Sam odpiął się od wozu, przy którym nagle znalazło się sześć innych Reniferów, one miały zawieźć Amelkę i jej dziadka do domu.
    Amelia wyszła z wozu, by pożegnać się z Rudolfem, przytuliła go i powiedziała:
Kochany Rudolfie, zawsze wiedziałam, że Ty i Mikołaj istniejecie, teraz mam pewność. Bardzo mocno was kocham i dziękuję, że mnie zawsze odwiedzacie i dajecie prezenty. Teraz chciałabym Cie poprosić, abyś przekazał Mikołajowi, że proszę tylko o zdrówko dla mojej rodziny i małe drobiazgi dla nich oraz żeby te święta dla wszystkich były szczęśliwe i pełne miłości w każdym innym domu.
Dzięki Tobie mogę tę prośbę spełnić, gdyby nie wy, nie dotarłbym tu, nie wiem, jak bym wrócił. Kochamy Cię Amelko! Do widzenia. - odparł Rudolf
I odleciał w dal, a dziewczynka machając do niego, płakała, że już go nie zobaczy. Ale wiedziała, że Mikołaj przyjdzie do niej, podaruje coś, wypije mleczko i po drodze zje ciasteczka, które zawsze zostawia dla nich na stole.

 Bajka od Iwony Data: 2011-11-26 21:26:42

Zblizają się Święta Bożego Narodzenia. Niebo szykuje się do tych Świąt i wysyłają Św. Mikołaja do ludzi na Ziemię. Do olbrzymich sań zaprzęgnięte renifery oczekują na załadowanie prezentów. Św. Mikołaj wsiada do nich i rusza w bardzo długą podróż z Nieba do Ziemi. Jedzie, jedzie i napotyka gwiazdeczki, które słabo świecą bo jest im zimno. Św. Mikołaj rozdaje im swoje rękawice, otulają się w nie i jest już dobrze - zaczynają znowu jasno świecić.
- Dokąd jedziesz Św. Mikołaju?
- Spieszę do dzieci na Ziemi, aby rozdać im prezenty, na które niecierpliwie czekają.
- My bardzo kochamy dzieci na Ziemi i codziennie wesoło mrugamy do nich. Powiedz im, żeby częściej spoglądały w niebo, a my rozsypiemy na nie błyszczący pył gwiezdny. Pa, pa!
W dalszej drodze Św. Mikołaj wjezdza na Drogę Mleczną. Gwiazdeczki ucieszyły się na jego widok i zaprosiły na kubek gorącego mleka z masłem i miodem.
- Rozgrzej się Św. Mikołaju, bo czeka Cię ciężka i długa droga. Pozdrów od nas wszystkie dzieci na Ziemi, powiedz im, że są przez nas kochane i przykro nam, gdy nie chcą pić mleka. My mleczne gwiazdeczki życzymy wszystkim ludziom na Ziemi "Wesołych Świąt Bożego Narodzenia". Pa, pa, do zobaczenia za rok.
Z wielkim pośpiechem Św. Mikołaj ruszaw dalszą podróż. Spotyka na swej drodze Księżyc.
- Witaj Św. Mikołaju, znowu wieziesz dla dzieci na Ziemię prezenty. Widzę, jak z radością czekają na Święta Bożego Narodzenia, chodzą na roraty i wypatrują Twojego przybycia. Zaraz odgarnę chmurki na niebie, aby oświetlić Ci drogę. Do zobaczenia!
Św. Mikołaj na drodze napotyka małego reniferka. Zatrzymuje się i pyta o powód jego zatroskania. Reniferek jest smutny bo nie ma na głowie takich wspaniałych poroży jak te renifery, które zaprzężone są do sań.
- Nie smuć się reniferku, jesteś jeszcze mały. Jak będziesz jadł dużo sianka, to urośniesz, a razem z Tobą poroże.
- Dokąd tak pędzisz Św. Mikołaju?
- Na Ziemię do dzieci, które czekają na Święta Bożego Narodzenia i na prezenty.
- Znam dzieci na Ziemi, widzę je codziennie jak dokarmiają zwierzęta tam żyjące i jak budują domki dla ptaków. Powiedz im, że wszystkie koźlątka renów kochają je i życzą, aby też jadły dużo sianka to urosną.
- Dzieci ziemskie nie jedzą sianka tylko piją mleko, jedzą warzywa i owoce.
- Zycz im Wesołych Świąt i aby zawsze miały apetyt i zdrowo rosły.\
- Czy mogę trochę pobiec za Twoimi saniami?
- Możesz reniferku, możesz, tylko nie za daleko bo twoja mama będzie się martwiła o Ciebie. Pa,pa!
Św. Mikołaj zbliża się do Ziemi. Widzi duże choinki na placach miast, pięknie przystrojone i jasno oświetlone. Potem widzi przez okna domów choinki i dzieci czekające na Św. Mikołaja. Nie zdąży dotrzeć  osobiście do wszystkich dzieci, dlatego po drodze, w pędzie rozrzuca prezenty dla nich przez kominy, uchylone drzwi lub okna. Każde dziecko jest kochane przez całe Niebo i dlatego odwiedzane jest przez Św. Mikołaja.

"Wesołych Świąt Bożego Narodzenia"

Napisała bajkę Iwona Śliwińska - Kunert.

 BAJKA-Święty Mikołaj w tureckich opałach Data: 2011-11-19 21:57:31

Święty Mikołaj w tureckich opałach

W Istambule, dalekiej krainie, która łączy Europę i Azję, mieszkała mała Ozlem i jej braciszek Fatih. Obydwoje bardzo lubili zimę i zabawy w śniegu. Pamiętali, jak rodzice zabrali ich w góry do Brusy, miasta leżącego w tureckich górach. Tam zjeżdżali na sankach i lepili bałwana.

Pewnego grudniowego dnia podczas spaceru z mamą zobaczyli piękne światełka na ulicach, które wyglądały zupełnie jak płatki śniegu. Mała Ozlem bardzo była zdziwiona, że zawsze w okresie późnej jesieni pojawiają się ozdoby na ulicach. Nauczycielka w szkole zawsze powtarzała, że rodzice wiedzą wszystko, więc dziewczynka postanowiła zapytać swoją mamę o kolorowe lampki.
- Mamusiu, a dlaczego właśnie teraz są kolorowe światełka w kształcie płatków śniegu i drzewka? – zapytała dziewczynka. Na to jej mama odpowiedziała. – Tradycja przyszła do nas z Europy. Tam w grudniu ludzie obchodzą Święta Bożego Narodzenia. Jest to święto religijne, kiedy narodził się Jezus, bardzo ważna postać dla chrześcijan. Ale nie tylko to jest ważne. W święta dzieci spędzają czas z rodziną, ubierają drzewko w piękne ozdoby świąteczne, śpiewają świąteczne pieśni i pieką ciastka – wyjaśniła.
-, Ale mamusiu, po co jest to drzewko z ozdobami? Czy nie może być przez cały rok?
- Nie kochanie, ponieważ pod tym drzewkiem Święty Mikołaj zostawia prezenty dla grzecznych dzieci.
W tym momencie mały Kasim bardzo się ożywił. – A kto to jest Święty Mikołaj? – zapytał. Na to mama odpowiedziała – to jest taki pan, który przez cały rok dostaje listy od grzecznych dzieci z ich życzeniami, co chciałyby dostać. Potem przekazuje te listy swoim elfom, które szykują prezenty dla maluchów. Potem wszystkie paczki wsadza do swoich magicznych sani, które ciągną renifery. Jeden z reniferów ma czerwony nos, żeby oświetlać drogę Świętemu Mikołajowi. I tak oto razem podróżują po świecie, żeby każde dziecko dostało prezent pod drzewko. Ale robi to w nocy, tak żeby nikt go nie widział. Zakrada się po cichutku do domu, wchodzi przez komin i zostawia prezenty. W zamian za to dzieci przed pójściem spać szykują dla Świętego Mikołaja mleko i ciasteczka, żeby miał siłę ruszyć w dalszą drogę.
Dzieci były zachwycone. Mała Ozlem bardzo chciała zobaczyć Świętego Mikołaja. Postanowiła napisać do niego list.

Kochany święty Mikołaju,

Mama opowiedziała mi o Tobie. To bardzo miło z Twojej strony, że przychodzisz do dzieci z prezentami. Wiem, że najbardziej cieszą się dzieci z ubogich rodzin. Ja chciałabym bardzo dostać od Ciebie coś, co jest związane z Tobą i Twoją tradycją na pamiątkę, że odwiedziłeś nasz dom. W zamian zostawię Ci ciastka z czekoladą i tradycyjną turecką herbatkę, żeby brzuszek Cię nie bolał.
Pozdrawiamy,
Ozlem i Kasim.

Tuż przed 24 grudnia elf Tuptuś przyszedł do Świętego Mikołaja z listem. – Mikołaju, Mikołaju, przyszedł list z Turcji – zawołał Tuptuś. Święty Mikołaj usiadł na bujanym fotelu przy rozpalonym kominku i przeczytał list od Ozlem i Kasima. Zmarszczył czoło, pogłaskał się po brodzie i powiedział do elfa – Tuptusiu przygotuj dla dzieci słodkości i magiczną kulę z domkiem i śniegiem. Tuptuś zrobił duże oczy i zapytał – a dlaczego ta kula jest magiczna? Mikołaj cmoknął głośno, pokiwał głową i odparł – Tuptusiu, ta kula jest magiczna, ponieważ jak będzie dzieciom smutno i na nią spojrzą, przypomną sobie wszystkie szczęśliwe chwile spędzone z rodziną, a właśnie rodzina sprawia, że każdy moment w życiu jest szczególny, nie tylko święta. Tuptuś szybko pobiegł do fabryki prezentów, żeby uszykować paczki dla dzieci.
W nocy Święty Mikołaj ruszył w świat z podarkami. Kiedy był nad Istambułem, Rudolf, czerwononosy renifer krzyknął przerażony:
 - Mikołaju, Mikołaju ktoś stoi u bram miasta. To Fatih.
Fatih nie lubił Świętego Mikołaja, bo uważał, że rozpieszcza dzieci. Kiedy zły Fatih zobaczył świętego Mikołaja ruszył w jego kierunku razem ze swoimi psami. Kiedy zbliżył się do sani rzekł:
- Wiesz dobrze święty Mikołaju, że nie wpuszczę Cię do miasta. Nie jesteś miłym gościem w moich stronach. Dzieci przez Ciebie myślą tylko o prezentach.
Na to święty Mikołaj odparł:
- Fatihu, wiesz dobrze, że dzieci pracują na podarki cały rok. Pomagają rodzicom, chodzą do szkoły i przynoszą dobre oceny. Dlaczego nie można ich wynagrodzić?
Fatih bardzo się rozzłościł. Zgasił wszystkie gwiazdy na niebie i porwał świętego Mikołaja, a potem uwięził go na wyspie Buyukada, która leży niedaleko Istambułu. Kiedy związał renifery i Świętego Mikołaja roześmiał się w niebogłosy.
- Hahahaha teraz dzieci nie dostaną żadnych prezentów, bo nikt Ciebie tu nie znajdzie. Już nigdy nie ruszysz w drogę ze swoimi reniferami.
Święty Mikołaj był bardzo zasmucony. Wiedział, że wiele dzieci czeka na niego. Dla niektórych przygotował nawet jedzenie na kolejne świąteczne dni, bo wiedział, że są głodne. Z jego oczu popłynęły łzy. Jedna z nich spadła na czerwony nos Rudolfa. Nagle wszędzie było widać czerwone światło i ukazała się wróżka Gulen. Zobaczyła świętego Mikołaja z reniferami i prezentami uwięzionych na wyspie.
- Święty Mikołaju, kto Ci zrobił taką krzywdę?
Na to święty Mikołaj opowiedział jej historię ze złym Fatihem. Wróżka Gulen postanowiła pomóc Mikołajowi. Wezwała czarodzieja Mustafę, który przybył na swoim magicznym latającym dywanie. Uwolnił świętego Mikołaja i renifery oraz pomógł zapakować prezenty ponownie na sanie. Na to wszystko zjawił się zły Fatih.
- Co tutaj się dzieje? Czyżbyś Mustafo popierał bezsensowne rozdawanie prezentów? Nie pozwolę Ci na to – odparł Fatih i już chciał rzucić złe zaklęcie jednak wróżka Gulen była szybsza i sypnęła złoty piasek w stronę Fatiha wypowiadając zaklęcie - kum, ancak son Uyku, kötü, iyi yapabilmek için, co oznacza, PIASEK UŚPI TWOJE ZŁO, BY MOŻNA BYŁO CZYNIC DOBRO. I tak oto zły Fatih pogrążył się w głębokim śnie, a Święty Mikołaj ruszył w drogę by odszukać domu małej Ozlem i Kasima. Wróżka Gulen pomachała mu na do widzenia i czuwała, żeby Fatih się nie zbudził. Mustafa zaś prowadził świętego Mikołaja przez uliczki Istambułu do domu Ozlem i Kasima. Kiedy trafili na miejsce, święty Mikołaj zostawił magiczną kulę dla dzieci pod choinką, która była ubrana w piękne, własnoręcznie robione ozdoby. Mikołaj bardzo się wzruszył, gdy zobaczył tak śliczne drzewko.
- Mikołaju, musimy ruszać w drogę, dzieci czekają – pospieszył go Rudolf. Mikołaj pożegnał się z Mustafą, podziękował mu za pomoc i ruszył w świat z resztą prezentów.
Następnego dnia, gdy Ozlem i Kasim obudzili się, szybko pobiegli do pokoju, gdzie znaleźli magiczną kulę oraz list od Mikołaja, w którym wyjaśnił, na czym polega magia prezentu. Wtedy dzieci podeszły do swoich rodziców, mocno ich przytuliły. Mikołaj przypomniał im, co, a właściwie, kto jest najważniejszy w życiu i upiększa każdy dzień.